Zajęcia dla studentów odbywają się w podwarszawskiej jednostce w Zegrzu. Potrwają do końca września - wyjaśnia rzecznik Centrum Szkolenia Łączności, kapitan Krzysztof Baran.

Na kursie nie ma ludzi z przypadku. Wszyscy przeszli odpowiednią selekcję prowadzoną przez Wojskowe Komendy Uzupełnień. Do tego badania lekarskie, testy psychologiczne i rozmowy kwalifikacyjne. - Zamiast wakacji wybrali wojskowe szkolenie - dodaje kapitan Baran.

Studenci są traktowani jak regularne wojsko. Robią dokładnie to samo, co kiedyś żołnierze zasadniczej służby wojskowej. Wstają o 5:30 rano, od razu idą na ćwiczenia - w tym bieg na trzy kilometry. Potem szkolenie, obiad i kolejna tura treningów i zajęć. Po kolacji chwila wolnego, wieczorna zbiórka i spać. Kursanci muszą być w łóżkach o 21:30. I tak przez najbliższe kilka tygodni.

W tym roku na przeszkolenie zgłosiło się bardzo dużo kobiet. Stanowią one jedną czwartą wszystkich kursantów. Jak same mówią, nie mają taryfy ulgowej, a zadania fizyczne wykonują tak samo, jak ich koledzy. Wszystkie uczestniczki kursu wiążą swoją przyszłość z armią, choć obecnie studiują na cywilnych kierunkach.

Wakacyjne szkolenie zakończy się egzaminem. Kadeci złożą też - podobnie jak robią to żołnierze zawodowi - przysięgę. Za rok najlepsi spotkają się na specjalistycznym szkoleniu w jednostkach, które będą zainteresowane w przyszłości zaoferowaniem im kontraktów.

Studentów do wojskowego przeszkolenia zgłosiło w sumie 70 uczelni z całej Polski.