Uczelnia zwróciła im pieniądze i zamknęła kierunek. O co poszło? Jednym z powodów był słaby poziom zajęć, ale przede wszystkim okazało się, że studia nie dadzą uprawnień do wykonywania zawodu superwizora w pracy socjalnej. A to – zdaniem słuchaczy – im obiecywał kierownik studiów.

– Być może nazwa studiów zasugerowała słuchaczom, iż będą mogli zdobyć kwalifikacje superwizora. Studia te miały jednak charakter doskonalący i ta informacja została przekazana słuchaczom – tłumaczy prof. Jarosław Rola z APS.

– Na spotkaniach mówiono nam zupełnie co innego – przekonuje jedna ze słuchaczek. I dodaje, że gdyby tak było nie doszłoby do tego, że 90 proc. osób odmówiło kontynuacji studiów.

Jesteśmy rozgoryczeni, że nikt nawet nas nie przeprosił, a wina jest zrzucana na nas. Tymczasem my straciliśmy czas i pieniądze

Sytuacja jest o tyle zaskakująca, że doszło do tego na jednej ze starszych uczelni pedagogiki specjalnej w Polsce, która ma dobrą renomę. Jednak eksperci przekonują, że poziom studiów podyplomowych bywa bardzo różny i dobrze, aby studenci dobrze zapoznali się z ofertą jeszcze przed rozpoczęciem zajęć. A fakt prowadzenia przez dobrą uczelnie nie musi zawsze gwarantować dobrą jakości kształcenia.

Przykładem mogą być opinie słuchaczy. – Studia są prowadzone na uniwerku, ale jestem bardzo rozczarowana. Nie wiem, czy z nich nie zrezygnować, bo boję się, że po nich mogę bardziej zaszkodzić ludziom niż im pomóc – pisze na forum jedna z zeszłorocznych słuchaczek studiów, kształcących logopedów.

Więcej czytaj w Dzienniku Gazecie Prawnej